Stowarzyszenie Gmin Polskich Euroregionu „Pro Europa Viadrina”
 
EUROINFORMACJE, styczeń 2001


Wyrównywanie rozwoju

Rozmowa z Tadeuszem Jędrzejczakiem, przewodniczącym Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu "Pro Europa Viadrina", prezydentem Euroregionu "Pro Europa Viadrina".

Jaka jest prezydenta euroregionu? Czy jest to funkcja bardziej prestiżowa czy też daje realny wpływ na życie regionu?

- Funkcja prezydenta euroregionu jest bardzo znacząca przy podejmowaniu decyzji dotyczących rozwoju tego euroregionu, daje olbrzymi wpływ na projekty, które będą realizowane po obu stronach Odry z funduszy Unii Europejskiej PHARE. Jednocześnie daje to możliwość i prawo do zasiadania w regionalnym Komitecie Sterującym, który dzieli pieniądze na tzw. małe projekty i będzie dzielił pieniądze na projekty tzw. średnie, infrastrukturalne. W naszym euroregionie, tylko po stronie polskiej, realizujemy rocznie ponad sto projektów finansowanych z PHARE, a więc z Unii Europejskiej. Wchodzimy w tym roku w nowe zadanie, jakim jest dzielenie środków na projekty infrastrukturalne. Jednocześnie jako szef euroregionu zasiadam w krajowym Komitecie Sterującym polsko-niemieckim, gdzie dzielone są środki na duże projekty o wartości ponad 3 000 000 euro, a więc 12 000 000 zł. To są już rzeczywiście duże pieniądze. Dzięki nim w euroregionie udało nam się przeprowadzić kilka dużych inwestycji. W tej puli jest też decyzja o Zachodniej Obwodnicy Gorzowa, która była wspierana przez Euroregion "Pro Europa Viadrina" i ówczesnego jego szefa, pana nadburmistrza Wolfganga Pohla. Funkcje te dają zatem duży wpływ, a poza tym jest to duży prestiż, że Polak kieruje euroregionem po dwóch stronach Odry, gdzie moimi partnerami są szefowie gmin i powiatów niemieckich.

W jednym z publicznych wystąpień powiedział pan: ""Jesteśmy zaniepokojeni faktem, iż podejmowany przez wiele lat wysiłek dla wzmocnienia euroreginów i podnoszenia ich znaczenia dla gospodarki nie idzie w parze z niektórymi decyzjami"". Proszę o rozwinięcie tej myśli.

- Euroregiony w Unii Europejskiej, które są na granicach między państwami, mają olbrzymi wpływ na dzielenie środków finansowych i na rozwój tych regionów. Nas w ubiegłym roku spotkała decyzja rządu o niewprowadzaniu na teren województwa lubuskiego w roku 2001 środków finansowych z tzw. PHARE narodowego. Mówiliśmy wówczas o 70 milionach euro. Te środki decyzją rządu zostały przerzucone do województwa łódzkiego.

Jak to się ma do tego, co wcześniej pan mówił o znaczącym wpływie prezydenta euroregionu na dzielenie pieniędzy?

- Duży wpływ jest na projekty związane ze współpracą przygraniczną, finansowane z PHARE CBC, ale poza tym do Polski kierowane są kolejne środki pomocowe, przedakcesyjne, które są dawane państwom, mającym zostać członkami Unii Europejskiej. To jest fundusz tzw. PHARE narodowe, przeznaczony na przedsięwzięcia, które rząd polski uznaje za najistotniejsze. Z puli tych środków zostaliśmy jako województwo lubuskie wykreśleni decyzją Rady Ministrów. To jest dramatyczna decyzja dla nas, ponieważ to tutaj - w Gorzowie, Zielonej Górze, na granicy polsko-niemieckiej - zaczyna się nasza współpraca z Unią Europejską. Powinniśmy budować kolejne elementy infrastruktury drogowej, ochrony środowiska, itd., a tego nie będzie.

W kręgach parlamentarnych i rządowych ścierają się dwie opcje - jedna mówiąca o tym, że wpływ na rozdział środków z Unii Europejskiej powinien mieć samorząd i druga, że decydować powinny euroregiony. Jakie jest pana zdanie na ten temat?

- Jestem zdania, że to powinno być połączone, czyli odbywać się tak, jak teraz. Komitet Sterujący, dzielący środki na terenie województwa lubuskiego, składa się z przedstawicieli wojewody, marszałka, euroregionu i poszczególnych instytucji, które uczestniczą w tym procesie. Jest uchwała sejmiku o przyjęciu strategii rozwoju województwa lubuskiego i te środki, które będą dzielone na szczeblu samorządowo-euroregionalnym, będą tę strategię realizowały. W momencie, kiedy wstąpimy do Unii Europejskiej, środki będą dzielone przez euroregiony. W tej chwili powinno to się odbywać jednak przy udziale marszałka województwa i wojewody z tego względu, że są to olbrzymie pieniądze, a zgodnie z przepisami Unii Europejskiej 25% środków musi być wykładanych przez beneficjentów Miasto Gorzów stać na to, żeby wkładać 5, 7 czy 8 milionów do inwestycji, ale gminy mniejsze, biedniejsze nie byłyby w stanie tego zrealizować, ponieważ ich budżety wynoszą tyle i dlatego potrzebna jest im pomoc zewnętrzna w postaci decyzji na szczeblu wojewody i marszałka sejmiku.

Euroregion "Pro Europa Viadrina" wiąże duże nadzieje z tzw. średnimi projektami, o których już pan wspominał, czyli projektami od 50 000 do 300 000 euro. Jakich obszarów te nadzieje dotyczą?

- Podstawowym celem, jaki sobie postawiliśmy, jest wyrównanie rozwoju poszczególnych gmin. Można sobie wyobrazić gminę X, która nie ma oczyszczalni ścieków, wodociągu, kanalizacji, czy niewielkiego odcinka drogi. Właśnie z tych pieniędzy Unii Europejskiej będzie można brakujące elementy infrastruktury wybudować. Dla gmin są to właśnie takie środki, jakie są im niezbędne, aby rozwiązać swoje problemy, np. kanalizacji w całej gminie. Generalnie chodzi o ochronę środowiska i budowę dróg, bo na te dwie dziedziny gminy mają pieniędzy zbyt mało. Poza tym trzeba brać pod uwagę, że mała gmina nie dostanie dużego kredytu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, ponieważ nie poradzi sobie z jego spłatą. Średnie projekty są właśnie takimi, które można kierować do mniejszych miejscowości, aby ich poziom cywilizacyjny również się podnosił.

Kiedy te projekty wejdą do realizacji?

- W tym roku. Projekty już zostały złożone do Urzędu Marszałkowskiego, w tej chwili trwa ich ocena przez firmy konsultingowe, wynajmowane przez Ministerstwo Spraw Wewnetrznych i Administracji. Jedna z tych firm ocenia projekty w dziedzinie ochrony środowiska, a druga projekty drogowe. Aby projekt mógł zostać zaakceptowany przez Komitet Sterujący, musi mieć określoną liczbę punktów. Procedura jest więc dokładnie taka sama, jak przy małych projektach PHARE. Wiosną tego roku zostanie rozstrzygnięte, które projekty zakwalifikują się do finansowania. Przy ocenie bada się na podstawie dokumentów czy z punktu widzenia ekonomicznego przedsięwzięcie ma sens. Następnie część projektów jest odrzucanych, jako niespełniających norm Unii Europejskiej, a reszta trafia na posiedzenie Komitetu Sterującego. Tak naprawdę decyzja jest podejmowana po stronie polskiej. Niemcy - zarówno rząd federalny, jak i rząd Brandenburgii - są nastawieni do nas bardzo przychylnie, popierają wszystkie nasze zamierzenia, toteż decyzje o tym, na co konkretnie pójdą unijne pieniądze, mają charakter polityczny. Może być sytuacja taka, że z uwagi na społeczną ważkość, czy polityczne znaczenie projektu dla danego regionu, będzie on zaakceptowany nawet, jeśli ma niższą punktację. Mieliśmy taką sytuację z Zachodnią Obwodnicą Gorzowa, która z przyczyn politycznych została zaakceptowana.

Dlaczego była to akurat decyzja polityczna? Dlatego, że obwodnica nazywa się zachodnia?

- Oczywiście nie z tego powodu, ale wbrew pozorom drogi i polityka mają ze sobą wiele wspólnego. Przez całe lata Niemcy akceptowali tylko to, co służyło bezpośrednio poprawie sytuacji po tamtej stronie granicy. Dlatego akceptowali i nawet naciskali na to, aby budować przejścia graniczne, zjazdy i dojazdy do nich, aby ciężarówki nie tarasowały ich dróg, aby stały po polskiej stronie. Teraz zaakceptowali naszą obwodnicę.

W naszym regionie nie ma chyba gminy, która nie skorzystałaby z funduszy PHARE, tysiące mieszkańców uczestniczą w imprezach finansowanych z PHARE. Najmniej do zawdzięczenia funduszom unijnym mają chyba mieszkańcy wsi; wsi, które w naszym regionie były w większości pegeerowskie, a więc teraz cierpią największą biedę. Czy nadal nie ma pomysłów i projektów, które byłyby adresowane do tej grupy mieszkańców naszego euroregionu?

- Pojawiły się w roku ubiegłym dwa nowe projekty Unii Europejskiej - fundusz SAPARD i fundusz ISPA. ISPA jest to olbrzymi fundusz, na wiele milionów euro rocznie, który ma być generalnie przeznaczony na przebudowę układu komunikacyjnego kraju - PKP, PKS, LOT, drogi, itd. Fundusz SAPARD jest skierowany tylko na tereny wiejskie i ma na celu wyrównywanie cywilizacyjne poziomu życia. Falstart był z tym funduszem, ponieważ rząd nie był przygotowany do absorpcji środków, nie przygotowano polskiej koncepcji na ich wprowadzenie. Teraz będzie się to odbywało poprzez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Kiedy ten fundusz może się pojawić na wsi?

- Powinien zacząć działać jeszcze w tym roku. My, jako euroregion na razie jeszcze w tym nie uczestniczymy.

W naszym regionie poziom poparcia społecznego dla wstąpienia Polski do Unii Europejskiej jest wyższy niż przeciętnie w kraju, co nie znaczy jednak, że przeciwników nadal nie brakuje, zwłaszcza wśród ludzi starszych. Jakie działania planuje euroregion w sferze świadomości społecznej?

- Myślę, że nie ma niechęci do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, która miałaby merytoryczne uzasadnienie, raczej jest to niepokój ludzi o swoje interesy. Niektórzy boją się, że przyjdą Niemcy, wykupią ziemię, wyrzucą ich z domów, że nie wiadomo co to będzie. Rocznie sprzedaje się naprawdę niewiele ziemi cudzoziemcom. Jedyna większa sprzedaż, jaka miała miejsce w Gorzowie, to w ubiegłym roku 4 hektary, które kupiła Castorama pod budowę swego sklepu. Niepokoje wynikają z niewiedzy, a nie z faktycznych zagrożeń. Wiedza o Unii Europejskiej jest w Polsce niewielka, w naszym regionie jest nieco większa z uwagi na funkcjonowanie euroregionu i inwestycje z funduszu PHARE, z uwagi na to, że ludzie jeżdżą zagranicę i rozumieją to, co się odbywa za Odrą. Dlatego tutaj Unię Europejską postrzega się raczej jako możliwość podniesienia swojego statusu materialnego. W euroregionie przyjęliśmy w ubiegłym roku jako jedno z nowych zadań promocję idei Unii Europejskiej. Zaczęliśmy od postawienia pylonów Euroregionu "Pro Europa Viadrina" w Gorzowie i przy Collegium Polonicum na granicy. Collegium Polonicum też było budowane z pieniędzy Unii Europejskiej, przy poparciu naszego euroregionu. Jesteśmy z tego bardzo dumni, że wjeżdżając do Słubic od strony Niemiec, nie trafia się prosto na targowisko, tylko na uniwersytet - to jest dla oglądu Polski bardzo istotne. W Niemczech wschodnich patrzą na nas z zazdrością, bo Polacy udowodnili po 1990 roku, że w krótkim czasie potrafili przystosować się do gospodarki rynkowej. Z samego Frankfurtu nad Odrą wyjechało kilkanaście tysięcy ludzi szukać pracy w innych regionach Niemiec. Ze Słubic się nie wyjeżdża, tam ludzie znajdują swoje miejsce na ziemi. Wszystkie gminy, które są w Euroregionie "Pro Europa Viadrina" mają na swoich budynkach już nie tylko flagę Unii Europejskiej, ale i napis, że są członkami euroregionu. We współpracy z gorzowskimi nauczycielami rozpoczęliśmy cykl lekcji o Unii Europejskiej. Postaramy się, aby w przyszłym roku szkolnym tych lekcji było jeszcze więcej; my jako euroregion za te lekcje płacimy.

Czy nauczyciele są dostatecznie przygotowani do prowadzenia takich lekcji?

- Jest grupa nauczycieli, którzy zostali specjalnie w tym kierunku przeszkoleni. Myślę, że im więcej o Unii Europejskiej będziemy mówili wprost, tym lepiej. Czy mamy inną alternatywę dla rozwoju Polski? Unia Europejska to największy rynek gospodarczy, olbrzymie obroty finansowe, wysoka wydajność, wysoka cywilizacja, dlatego powinniśmy się w to włączyć i starać się wyrównywać nasz poziom rozwoju. Im dłużej będziemy czekali w przedsionku do Unii Europejskiej, tym bardziej nasz standard życia będzie odbiegał od standardu w krajach unii. Obliczenia są takie, że rok czekania, to trzy lata straty. Tak szybki jest rozwój tamtych państw. My, mimo wzrostu gospodarczego, nie jesteśmy w stanie tak szybko się rozwijać, jak to jest potrzebne. Generalnie chodzi o to, żeby wszystkie kraje, które są w Unii Europejskiej, podwyższały swój poziom rozwoju cywilizacyjnego, żeby mniej pracować, ale bardziej wydajnie, za lepsze pieniądze i żeby lepiej żyć. Nie chodzi o zabieranie komukolwiek czegoś z jego charakteru narodowego. Nawet Francuzi nie boją się utraty swojej suwerenności ze strony Niemców czy Anglików, raczej wszyscy występują przeciwko amerykanizacji, żeby nie brać wzorców z Bronxu, ale z Heinego czy Debusy'ego, bo to jest nasza wspólna kultura.

Dziękuję za rozmowę.



| kontakt | home |




Serwis internetowy
współfinansowany ze środków
Unii Europejskiej i budżetu państwa.

46326
Copyright © 1996-2012 Stowarzyszenie Gmin Polskich Euroregionu "Pro Europa Viadrina"
Opieka techniczna: teamnet. / inventis.pl